Zdarza się, że rzucony cień ma zająć dużą część pola obrazu

Inaczej w tym przypadku należy postąpić przygotowując barwne slajdy, a inaczej obliczyć czas naświetlania dla zdjęć czarno-białych. Przy slajdach należy dokonać pomiaru „na światło”, rezygnując z dociekań, jak na końcowym obrazie wypadną partie cienia. Przy fotografii czarno-białej trzeba zastanowić się, co w danym momencie jest ważniejsze: partie zacienione czy jasno oświetlone. Mówi się, że chodzi o „szczegóły w światłach” czy o „szczegóły w cieniach”. (Ideałem jest, by na ostatecznym obrazku widoczne były jedne i drugie). Jest kilka sposobów wybrnięcia z tego rodzaju kłopotu. Wstępnie możemy doradzić dokonanie dwóch pomiarów oświetlenia, w światłach i w cieniach i nastawienie na rozsądnie wybraną średnią. Szczególnym przypadkiem jest tak zwane fotografowanie „pod słońce”, gdy fotograf ma słońce przed sobą. Osiąga się tą drogą niekiedy piękne i ciekawe efekty. Rządzą tu dwie zasady: promienie słońca nie mogą padać bezpośrednio na obiektyw. Należy go osłonić osłoną przeciwsłoneczną, względnie przyjąć taką pozycję, by na kamerę padał cień jakiegoś przedmiotu, np. pnia drzewa. Zasada druga: wbrew pozorom, czas naświetlania wskazany przez światłomierz należy podwoić, fotografuje się bowiem zacienione partie przedmiotów. Wreszcie generalna zasada dla fotografii w plenerze.

Cześć, mam na imię Magdalena i jestem absolwentem pewnej uczelni wyższej. Od wielu lat głównym tematem moich zainteresowań jest kultura i sztuka, czym też chciałabym się tu z wami podzielić!