ZAGADKOWOSĆ JAKO STAN NATURALNY

Greta Garbo była jedną z tych niewielu aktorek, które w jednakowym stopniu fascynowały zarówno mężczyzn, jak i kobiety. Jej wystudiowane gesty – a przede wszystkim słynne odrzucanie w tył głowy, gdy partner brał ją w ramiona – nabierały walorów obowiązującego wzorca w intymnych sytuacjach; jej filmy uczyły estetyki zachowań w dziedzinie erotycznego savoir-vivre’u.
Owa przysłowiowa (bo w końcu zbanalizowana) „za- gadkowość” bohaterek Grety Garbo płynie z jej umiejętności, którą można by nazwać „pirandellizmem interpretacji aktorskiej”. Zachowaniom swych postaci potrafiła nadawać sens tak wieloznaczny, zdumiewający bogactwem reakcji uczuciowych, że widz czuł się wciągnięty w swoistą grę, nieustannie zadając sobie pytanie; kim jest, co naprawdę czuje ta kobieta? Działo się tak zwłaszcza wtedy, gdy scenariusz pozostawiał aktorce dostateczny margines swobody w interpretacji, a reżyser był na tyle mądry i wstrzemięźliwy, że nie próbował zapełniać go własnymi- pomysłami.

Cześć, mam na imię Magdalena i jestem absolwentem pewnej uczelni wyższej. Od wielu lat głównym tematem moich zainteresowań jest kultura i sztuka, czym też chciałabym się tu z wami podzielić!