Własność wszystkich

Kozincew chce być takim rzeczowym przewodnik po krwawych zdarzeniach rozsnutych w tragediach Sz spira. Pragnie, żeby jego Szekspir był własnością wsz) kich. Reżyser porusza się po terenie solidnie już przeoi nym przez takich mistrzów, jak Olivier i Welles – Angl sasów, którzy poezję Szekspirowską wyssali z mlekie matki i wśród bogactwa tradycji związanej z jej inscen zacjami są u siebie w domu. Ale doświadczenia Olivier wydają się być dla Kozincewa nie skrupułem, lecz bodî cem do tym ambitniejszych prób.
To już banał, że „Hamlet’’ jest dziełem tak wieloznacz nym i bogatym, że każda epoka znajduje w nim to, cc ją najbardziej pasjonuje. Np. Hamlet Oliviera, jak przystało na utwór lat czterdziestych, niepokoił podkreślaniem wątków freudowskich, dwuznacznym stosunkiem bohatera do matki. Czym ma niepokoić widza Hamlet lat sześćdziesiątych nakręcony w kraju socjalistycznym? „Laurence Olivier poszedł w filmie swoistą drogą – wyjaśnia Kozincew — poskracał wątki Guildensterna i Rosenkranza, Fortynbrasa, monolog o wielkości człowieka, bunt Laertesa. Obejrzawszy jego film, jeszcze bardziej zapragnąłem sfilmować Hamleta. Olivier poskracał właśnie najbardziej interesujące wątki tematyczne: państwowe. A ja od tej linii nie odstąpię ani na milimetr”. I Kozincew nie tylko od niej nie odstępuje, ale eksponuje ją jako klucz do zrozumienia sytuacji i stosunków w kraju, na dworze królewskim i sytuacji samego Hamleta. Bohater jawi się prz,ed nami w kontekście politycznych konfliktów swego królestwa.

Cześć, mam na imię Magdalena i jestem absolwentem pewnej uczelni wyższej. Od wielu lat głównym tematem moich zainteresowań jest kultura i sztuka, czym też chciałabym się tu z wami podzielić!