Spiętrzona na jej głowie sterta ciemnych

Oglądając Costę Berlinga dziś, trudno nie przyznać racji Johnowi Bainbridge, gdy w monografii Grety Garbo ironizuje: „Spiętrzona na jej głowie sterta ciemnych, długich włosów wydaje się z powodzeniem opierać działaniu szczotki i grzebienia, jej rzęsy ciążą w dół ku przepaścistym cieniom pod oczyma, a usta obficie wysmarowane są szminką. Prezentując różnorodną kolekcję mocno wydekoltowanych sukien, które pozwalają uwydatnić jej raczej obfity biust, porusza się w drewniany sposób przez cały film, ożywiając się raz tylko”. To „ożywienie” następuje w scenie ucieczki bohaterów po zamarzniętym jeziorze, gdy ich sanki goni zgraja wygłodniałych wilków. „W czasie tej nie kończącej się pogoni po lodzie Greta Garbo markuje przerażenie, gdy gwałtownie przewracając oczyma, falując piersią i krzycząc: »Vargar! Vargar!«, macha rękami i wskazuje zbliżające się stado”. Pokpiwając z nieskładnych wysiłków młodej debiu- tantki, Bainbridge najwyraźniej lekceważy zachwyty widzów i krytyków – niemal jednomyślne – nad jej urodą. A właśnie uroda Grety Garbo, odpowiednio podkreślona, stanie się wkrótce kamieniem węgielnym jej gry i oszałamiających sukcesów jako gwiazdy. Bo pojawiając się w „piętrowej” fryzurze i stylowych sukniach uwydatniających jej figurę i ruchy,

Cześć, mam na imię Magdalena i jestem absolwentem pewnej uczelni wyższej. Od wielu lat głównym tematem moich zainteresowań jest kultura i sztuka, czym też chciałabym się tu z wami podzielić!