Prosić o grę

Byłoby przecież rzeczą nieuczciwą i właściwie bezużyteczną prosić producenta, by pozwolił mi wystąpić w filmie, który, być może, okaże się fiaskiem, podczas gdy ma on dla mnie gotowy scenariusz, który z całą pewnością pozwoli mu zgarnąć setki tysięcy dolarów. Nie kieruję się bynajmniej zasadą, że „gdy chcesz coś zrobić dobrze, zrób to sam”. Moje dawne filmy były doskonale zrobione i wszystkich satysfakcjonowały. Sprawa jest prosta: jeżeli przez całe życie chodziły mi po głowie pewne pomysły, to musiałem wreszcie znaleźć fundusze, by je zrealizować. Można to nazwać ambicją, niepokojem — jak kto chce. Ale ja pragnę nowych doświadczeń i nowych środków ekspresji, a to nie ma nic wspólnego ze zbijaniem forsy. Po niezbyt udanym starcie Ray powrócił do swoich prowincjonalnych bohaterów w następnych filmach: Spokojna dolina, Homer powraca, Staromodny młodzian i 19 dolarów i Phylis. Wszystkie miały powodzenie i potwierdziły jego dobrą markę na rynku. Więc właśnie teraz postanowił zaryzykować. Zrobił eksperyment: nie odrywając się od prowincjonalnego środowiska pokazał je w sposób nowy, poetycki. W tym celu sfilmował jeden z poematów Jamesa Whitcomba Rileya The O Id Swimmin’ Hole (Stara głębia rzeczna, 1921). Narracja (reż. Joseph De Grasse) posługiwała się tak umiejętnie środkami plastycznymi niemego kina, że całość obywała się bez napisów. Biuro wynajmu First National było tym tak zaskoczone, że poczęto błagać Raya, by w tok akcji wplótł choć kilka fragmentów tekstu Rileya.

Cześć, mam na imię Magdalena i jestem absolwentem pewnej uczelni wyższej. Od wielu lat głównym tematem moich zainteresowań jest kultura i sztuka, czym też chciałabym się tu z wami podzielić!