Linie nie powinny dokonywać podziału płaszczyzny

Linie te, sprawiałyby wrażenie, że obraz sklejono z dwóch czy kilku części. Stąd kłopoty fotografa z linią horyzontu. Klasycy zalecali by dolną część, leżącą poniżej linii horyzontu, powiązać jakimś elementem z częścią górną, którą stanowi zazwyczaj niebóskłon. Nieskomplikowanym przykładem jest drzewo wyrastające z. ziemi, ale rozpościerające swe konary na tle nieba. Innym sposobem jest wydatne przesunięcie linii horyzontu poza górne punkty mocne krajobrazu. Niebo zajmuje wówczas nie więcej jak około 1 /5 pola całego prostokąta lub jeszcze mniej. Można też horyzont wyprowadzić poza obraz, rezygnując w ogóle z odwzorowania nieba. Trzeba przyznać, ze niekiedy jest ono istotnie nieciekawe. Przeciwnikom kompozycji klasycznej doradzamy, by skoro chcą dzielić obraz linią horyzontu chociaż ustawiali ją w idealnym poziomie. Chyba że będzie chodziło o zdjęcia wykonane na powierzchni Księżyca, gdzie horyzont jest niepodobny do ziemskiego. „PŁOT”. Linie, dominujący element obrazu, zatrzymują dzięki swemu ułożeniu, wzrok oglądającego w pobliżu „punktu mocnego”

Cześć, mam na imię Magdalena i jestem absolwentem pewnej uczelni wyższej. Od wielu lat głównym tematem moich zainteresowań jest kultura i sztuka, czym też chciałabym się tu z wami podzielić!