Fabryka snów

Angielski krytyk filmowy Paul Mayersberg, który ma za sobq także praktykę realizatorskq (był asystentem Melville’a, Loseya i Cormana), a później próbował w Hollywood szczęścia jako scenarzysta – stara się w ksiqżce „Hollywood – dom, w którym straszy” naszkicować kolejne metamorfozy statusu pisarza w „fabryce snów”. Przypomina, że o ile pierwsze lata kina dźwiękowego były okresem masowego importu nowojorskich pisarzy do Hollywood, to lata czterdzieste można uznać za „złoty wiek literackiego wyrobnictwa”. „Pisarz- -murzyn” staje się postaciq typowq. Ten też okres doprowadził do skrajności większość stosowanych w Hollywood metod pracy i ukształtował ostatecznie wizerunek gigantycznej, wzorowo zorganizowanej fabryki filmowej, zanim w następnych latach nie zaczqł się jej coraz szybszy zmierzch. „Zasadnicza różnica pomiędzy powieściopisarzem a scenarzystq polega na tym – twierdzi Mayersberg – że pierwszy tworzy dla siebie i abstrakcyjnych czytelników, majqc jako pośrednika wydawcę, podczas gdy scenarzysta pracuje dla producenta, dla wytwórni, w najlepszym razie dla reżysera. Scenarzysta w Hollywood nie jest indywidualności twórczq, która pracuje, kiedy chce, stosuje własne kryteria i zmierza do wyznaczonych sobie celów. Jest płatnym pracownikiem wytwórni na pensji lub na procencie.

Cześć, mam na imię Magdalena i jestem absolwentem pewnej uczelni wyższej. Od wielu lat głównym tematem moich zainteresowań jest kultura i sztuka, czym też chciałabym się tu z wami podzielić!