Bez sądu się nie obejdzie

Valentino skorzystał z okazji i oświadczył, że zrywa kontrakt z Paramountem. Oczywiście, nie obeszło się bez sądu, który orzekł, że przed upływem kontraktu aktorowi nie wolno występować w filmie ani teatrze. Początkowo Valentino uległ tej groźbie — „strajkował” siedząc u siebie w domu; żal mu też było pieniędzy na dalsze procesowanie się z Paramountem. W końcu jednak firma Minerva, której bardzo na Valentinie zależało, znalazła wyjście z sytuacji: organizowano występy nie w kinach czy teatrach, ale w salach gimnastycznych i balowych, czego kontraktowe zakazy nie przewidywały. Aktorowi towarzyszyła jako partnerka jego żona, hollywoodzka projektantka kostiumów i dekoratorka, Natacha Rambova, i kilkuosobowy zespół muzyczny. Tournée było nieprzerwanym pasmem sukcesów, Valentina wszędzie oblegały tłumy wielbicielek, spragnionych bezpośredniego kontaktu ze swym idolem. Gdy objazd się skończył, Valentino postanowił wykorzystać pozostałe miesiące „strajku” na podróż do Europy. Towarzyszyła mu Natacha Rambova i młody reżyser, hollywoodzki totumfacki, Robert Florey, który nakręcił reportaż z podróży. Film miał niewątpliwą wartość dokumentalną, jako przyczynek do historii filmowego gwiazdorstwa, ale po śmierci Valentina nie miał kto zapłacić składowego za przechowanie taśmy, w rezultacie laboratorium – w myśl panujących zwyczajów — zniszczyło negatyw.

Cześć, mam na imię Magdalena i jestem absolwentem pewnej uczelni wyższej. Od wielu lat głównym tematem moich zainteresowań jest kultura i sztuka, czym też chciałabym się tu z wami podzielić!