Opuszczając Hollywood Ingram powiedział w jednym z wywiadów: Cała moja sympatia jest po stronie tych reżyserów,
którzy wszystko zdobywają lub tracą dzięki samym sobie. Zbyt wiele razy byłem świadkiem narodzin dobrego filmu lub kariery obiecującego reżysera, zrujnowanych później przez tzw. supervisorów… Ingram emigrował z Hollywood do Europy w momencie, gdy w odwrotnym kierunku napływali masowo europejscy filmowcy, a wśród nich takie tuzy, jak Lubitsch, Sjostrom, Stiller i Greta Garbo. Oddawali się w pacht wielkim wytwórniom. Jeżeli próbowali później się buntować, były to zawsze bunty w ramach panującego systemu, które nie mogły kończyć się inaczej, jak kapitulacją lub, w najlepszym razie, obopólnym kompromisem. Ingram objął w posiadanie stare atelier Cine Studios (późniejsze Victorine) pod Niceą i nowocześnie je wyposażył. Tu kręcił swoje filmy, jak chciał i – zgodnie z umową — oddawał je do eksploatacji aparatowi dystrybucyjnemu MGM. Główne role kobiece grała w nich jego żona, Alice Terry, która w przerwach między jednym a drugim filmem Ingrama udawała się do Hollywood i tam brała udział w bieżących produkcjach MGM lub Paramountu. Gromadziła w ten sposób dodatkowe fundusze na filmy swego męża. Panowała opinia, że jako „businesswoman” jest niezrównana. Tak powstały w Europie kolejne filmy amerykańskiego reżysera: Czarodziej (1926) z Paulem Wegenerem.

Cześć, mam na imię Magdalena i jestem absolwentem pewnej uczelni wyższej. Od wielu lat głównym tematem moich zainteresowań jest kultura i sztuka, czym też chciałabym się tu z wami podzielić!